Nowa włosomaniczka

Czytając Wasze blogi i oglądając Waszą walkę o długie, zdrowe i lśniące włosy, niepostrzeżenie sama stałam się włosomaniaczką. Zaczęłam olejować włosy, stosować odpowiednie odżywki, wcierki. Niestety, dużo się tego uzbierało i dziś chciałabym Wam pokazać jak na dziś dzień wygląda moja kolekcja (chyba popadam w zakupoholizm)

* Szampon Pantene Odnowa Nawilżenia- szamponów tej firmy używam od czasów kiedy wyrosłam z dziecięcych szamponów i jak dla mnie jest to jedna z najlepszych marek. Moje włosy są bardzo delikatne i nawet fryzjerka mnie chwali, że używam szamponu z lepszej firmy (ach, jak to miło być chwalonym)
Cena – ok. 13 zł

* Timotei z różą z Jerycha o zapachu kokosowym- kupiony na wyjazd w Bieszczady i używany teraz sporadycznie. Raczej nie przypadł mi do gustu, chociaż zapach jest fenomenalny.
Cena- ok. 7 zł

* Provit Rosa – odżywka do włosów w postaci mgiełki, którą trzeba rozprowadzić na podsuszone lub suche włosy i nie spłukiwać. Widziałam wiele negatywnych opinii o tym produkcie, ale u mnie świetnie się sprawdził. Producent obiecywał, że dzięki regularnemu stosowaniu znikną rozdwojone końcówki i faktycznie, po około trzech tygodniach moje końcówki wyglądają o niebo lepiej.
Cena- ok. 5 zł

* Szampon nawilżający z Avon o zapachu fiołka – kupiony w promocji i świetnie się sprawdza w momencie kiedy trzeba zmyć z włosów oleje. Za pierwszym razem usuwa wszystko i mogę go szczerze polecić do tego zabiegu.
Cena – ok. 5 zł

* Maska do włosów z avocado – należy nakładać ją na 2-3 minuty a następnie spłukać. Spektakularnych efektów nie zauważyłam, ale nie stosuję jej regularnie.
Cena- ok. 9 zł

* Olejek od Skarby Syberii – pisałam o nim tu

* Pianka do włosów – to różowe opakowanie z pompką radzę Wam omijać szerokim łukiem. Nie dość, że pianka ma formę płynu, to w dodatku strasznie skleja włosy i uniemożliwia ich rozczesanie.
Cena – ok. 10 zł

* Odżywka bez spłukiwania z olejkiem arganowym- lubię ją, ponieważ moje włosy są po niej bardziej nawilżone i lepiej się układają. To, że nie muszę jej spłukiwać to dla mnie duży plus, bo nie zawsze mam czas czekać, aż odżywka się wchłonie.
Cena – ok. 8 zł

* Olejek łopianowy – mój faworyt w olejach, jak do tej pory. Jest mistrzem mistrzów. Więcej nie będę o nim pisać, bo się zawstydzi i przestanie działać.
Cena – ok . 14 zł

* Odżywka Pantene – kupiłam ją w promocji razem z szamponem i od tamtej pory stoi na półce nieużywana. Jakoś nie mogę się do niej przekonać.

* Balsam do włosów z pokrzywą – jak wiadomo pokrzywa wzmacnia włosy, więc oprócz jej picia nakładam ją też na włosy. Poprawia ich kondycje, po wyschnięciu włosy ją bardziej sprężyste i nie kruszą się.
Cena – 8 zł

* Olejek kokosowy – och, jak ja długo na niego polowałam. Czytałam u niektórych dziewczyn, że zdziałał cuda na ich włosach, więc zachęcona zakupiłam i … nie podoba mi się on. Jest za ciężki dla moich włosów, po zmyciu (dwukrotnym) ciągle go czuję na głowie. Może olejek z innej firmy będzie dla mnie odpowiedniejszy, w każdym razie spróbuję raz jeszcze.

Cena – ok. 12 zł

* Masło shea – produkt, który ma tysiąc zastosowań sprawdził się i na moich suchych włosach. Co prawda, dość trudno go zmyć (szampon fiołkowy z avonu pomógł), ale się opłaca. Nawilża i odżywia włosy.

Cena – ok. 12 zł

* Woda brzozowa – i tu niespodzianka, zakup kompletnie nieplanowany. Ot, w niedzielę (tak, wiem w niedziele nie powinno się robić zakupów) wybrałam się do centrum po schab (rodzina na obiad się zjechała) i zobaczyłam wodę brzozową za całe 3,35 zł. Pomyślałam: „czemu nie?”. Pierwotnie chciałam ją wypić, ale jej zapach skutecznie mnie odstraszył. Stosuję jako wcierkę do włosów. W następnej notce opiszę zastosowania wody brzozowej, bo jest ich prawie tak dużo jak masła shea.

* Carota – maska do włosów. Włosy po niej są mile „śliskie”, nie puszą się, nie wypadają (chyba po raz pierwszy w życiu rozczesywałam włosy po myciu i ani jeden nie został na grzebieniu). Cud, miód, marchewka po prostu.
Cena – ok. 10 zł

* Pianka do włosów Taft – recenzja tutaj

* Lakier do włosów wellaflex- mój ukochany lakier, który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Jest stworzony do moich włosów.
Cena – ok. 16 zł

* Natura silk jedwab do włosów – wysuszał mi włosy, wiec teraz stoi dekoracyjnie na półce i czeka aż komuś go wcisnę w bezinteresownym podarku.

Podsumowując: sporo tego mam. Nawet za dużo, ale działa (nie wiem co konkretnie, ale coś działa, bo włosów przybyło na objętość i na długość). 2 centymetry od początku września – ten wynik mnie ogromnie cieszy, ponieważ całe życie miałam włosy do ramion i więcej nie chciały urosnąć (brzydaki jedne). Mam nadzieję, że za rok, dwa będę mogła się pochwalić długimi, pięknymi, zdrowymi włosami i że Wy będziecie tego świadkami.

Opublikowano Bez kategorii | 21 komentarzy

Żelowy balsam pod prysznic od Fa

Żel pod prysznic i balsam to kosmetyki niezbędne w łazience każdej dbającej o siebie kobiety. Na rynku mamy dostępne różne zapachy żelów i płynów do kąpieli, balsamy nawilżające, odżywiające skórę, antycellulitowe (ha, ha), brązujące, odmładzające… długo by wymieniać.
A co by było, gdyby producenci wpadli na pomysł, by połączyć żel pod prysznic i balsam w jedno i tym samym zaoszczędzić kobietom czas i miejsce w łazience? Wtedy wyszedłby taki oto produkt:

Mi los przeznaczył (poprzez ręce pani Izabeli)ten o zapachu granatu, którego szczerze mówiąc, nie czuję. Zapach jest ładny, przyjemny, nie-granatowy, ale żelowy, kremowy. I po prysznicu utrzymuje się na skórze, a to dla mnie ogromny plus, ponieważ nie raz już miałam pięknie pachnące żele, ale tylko w czasie kąpieli.
Konsystencja jest w porządku: ani za gęsta ani zbyt lejąca, łatwo rozprowadza się po ciele.
A co z tym balsamem w środku? Skóra jest lekko nawilżona i miększa, ale nie jest to porównywalne z tradycyjnym używaniem balsamu na umytą i wytartą skórę. To dobre rozwiązanie na szybkie kąpiele przed wyjściem, kiedy na nic nie ma czasu.
To także idealny produkt dla… mężczyzn. Oni zazwyczaj (praktycznie nigdy) nie używają balsamu (bo to takie niemęskie!) do ciała, więc dzięki firmie Fa możemy ten balsam „przemycić” i nasz luby będzie go używał.
Kochane, dzień chłopaka się zbliża, więc pomysł na prezent już macie :)

Opublikowano Bez kategorii | 17 komentarzy

Krem do depilacji Eveline czyli mój bubel ostatniego tygodnia

Depilacja dolnych odnóży może być nużąca (metodą tradycyjną czyli maszynka); bolesna (depilator, auć); lepka (wosk); kosztowna (laserowo u kosmetyczki) lub (jak obiecują producenci) łatwa, przyjemna i szybka.

Ucieszona wizją moich gładkich nóżek w jedyne 3 minuty zakupiłam krem do depilacji Bio Depil z Eveline Cosmetics Express Effect. Producent obiecuje spowolnienie odrastania włosków i efekt nawilżenia. Krem należy rozprowadzić równą warstwą na tych partiach ciała, z których chcemy usunąć włoski (logiczne, prawda?). Pozostawić na skórze od 3 do 5 minuta następnie usunąć krem za pomocą szpatułki w kierunku „pod włos”. No cóż albo moja szpatułka się zepsuła, albo włoski zastrajkowały, bo siedziały jak siedziały i nic sobie nie robiły z depilacji. Ale spokojnie, producent uspokaja, że niekiedy trzeba pozostawić krem na 10 minut, ale nie dłużej. Pozostawiłam na 11 (ach, to ryzyko) i … dalej nic. Musiałam zastąpić szpatułkę maszynką i wtedy dopiero włoski zdecydowały się ustąpić. A czy później rosły wolniej? A gdzie tam, widać nie czytały zaleceń producenta. A, ważna uwaga- nie jestem ponętną hiszpanką i nie mam grubych, czarnych włosów, które trudno się usuwa.
Plusem może być to, że krem nawilża i ma nawet przyjemny zapach jak na kremy tego rodzaju. Zapłaciłam za niego około 7 zł a teraz używam go jako kremu przed użyciem maszynki.

Opublikowano Bez kategorii | 22 komentarzy

Wzmocnienie włosów

Olejowanie włosów to dla wielu z was norma. Niektóre znalazły już swój idealna olej, ja należy do grupy, która ciągle szuka tego „idealnego”, po którym moje włosy byłyby mocniejsze, bardziej błyszczące i szybciej by rosły!
Tym razem mój wybór padł na regenerujący olejek do włosów Agafii od firmy Skarby Syberii. Bardzo spodobało mi się to, że nie korzystają tam z żadnych chemicznych „ulepszaczy” i polegają na czystej naturze.

Skład tego olejku to-
• Olej z łopianu większego (Arctium Lappa Root Extract)- Reguluje zaburzenia czynności skóry oraz odżywia ją. Bez problemu regeneruje włosy po trwałych ondulacjach chemicznych i farbowaniu, odżywia i wzmacnia cebulki włosowe, hamuje wypadanie i przyspiesza wzrost włosów odnawia ich słabą i uszkodzoną strukturę. Działa korzystnie przy łupieżu, suchości, podrażnieniach, swędzeniu skóry głowy, zawiera naturalną inulinę, proteiny, oleje eteryczne i tłuste, substancje garbnikowe, sole mineralne, witaminy.
• Cedr syberyjski (Pinus Sibirica Seed Oil)- zapobiega utracie wilgoci z włosów i przywraca równowagę skóry głowy. Dzięki temu w delikatny sposób oczyszcza włosy jednocześnie nie niszcząc ich ochronnej bariery lipidowej. Olej z cedru syberyjskiego ma wyjątkowe właściwości – bogaty w mikroelementy, witaminy i minerały słynie ze swego działania leczniczego i możliwości dogłębnego odżywiania. Jest bogaty w witaminę E, która wzmacnia nie tylko skórę, ale i włosy. Włosy stają się coraz bardziej mocne i odżywione
• Olej z białej porzeczki (Ribes Aureum Seed Oil)- ma działanie przeciwzapalne, intensywnie odżywia włosy
• Olej z mącznicy lekarskiej ( Arctostaphylos Uva Ursi Oil)- to bogate źródło arbutyny, działającej odkażająco, w mącznicy znajdują się również garbniki, o działaniu przeciwbakteryjnym, przeciwzapalnym i ściągającym, pomaga w redukcji sebum

Olejek ma bardzo przyjemny zapach, przyjemnie i łatwo się go nakłada. Należy nanieść go na czyste i wilgotne włosy oraz na skórę głowy i go nie zmywać. Już po pierwszym użyciu zauważyłam, że włosy są miększe. Stosuję ten olejek od dwóch tygodni i już zauważyłam, że włosy mniej mi wypadają. Niestety, nie urosły jeszcze po pas, ale dam olejkowi trochę więcej czasu ; )

Cena tego cudeńka to 23,90/ 150 ml.

Opublikowano Bez kategorii | 17 komentarzy

Koloryzacja włosów

Jak same wiecie farbę do włosów wybrać jest trudno. Półki w drogeriach uginają się pod ciężarem produktów, ponieważ każda większa firma ma swoje farby w kilkunastu odcieniach. Ceny wahają się od kilku do kilkudziesięciu złotych a efekt nie zawsze zależy od ceny o czym przekonałam się nakładając na włosy jasny brąz a kończąc z jaskrawoczerwoną fryzurą (farba kosztowała ok. 35 zł).
Tym razem sięgnęłam na niższe półki i wybrałam farbę za niecałe 7 zł- Joannę, którą lubi wiele dziewcząt. Wybrałam kolor palona kawa (zwykle jest to orzechowy brąz, ale nie mogłam go znaleźć w drogerii.)

W opakowaniu znajdziemy: farbę (40g), utleniacz w kremie (60g), ulotkę, rękawiczki. Niestety, farbę trzeba mieszać w jakimś pojemniczku i mozolnie nakładać- osobiście wolałabym posłużyć się aplikatorem. Farba dobrze kryje włosy, starcza idealnie na włosy o średniej długości a gama kolorystyczna jest bardzo szeroka i łatwo można wybrać coś dla siebie (najgorzej rzecz ma się z blondem, bo kiedyś właśnie takich farb używałam- z natury moje włosy są blond).
Farby używam co półtora miesiąca, bo niestety szybko się spłukuje, ale za tą cenę to można sobie na to pozwolić. A oto efekty:

A jakie farby do włosów Wy lubicie?

Opublikowano Bez kategorii | 25 komentarzy